Pierwszy dzień szkoły a czuje sie jak po pięciu.
W szkole tłum pierwszaków,nie moge uwierzyć ze ja też kiedyś zaczynałam.Siedziałam sobie z sprzątaczką na ławce i pokazywałyśmy kto jest pierwszy raz a kogo już znam-stałam sie przewodnikiem po szkole i pokazywałam nowym gdzie jest świetlica,sala gimnastyczna itp. bo zdecydowałam że musze popracować nad moim charakterem ktory już w pierwszym dniu został wystawiony na próbe ale o tym póżniej...
Na matematyce jak rok temu czyli przejdzmy dalej.Na muzyce stłoczeni w malutkiej salce artystycznej próbowaliśmy zrozumieć o co tak właściwie chodzi tej kobiecie którą widzimy pierwszy raz w życiu...najpierw mówiła coś o nutach czego wgl nie zrozumiałam a potem przeszla do muzyki rozrywkowej i jeszcze czegoś ale nic nie słyszałam bo było głośno i babka sobie nie radziła.Na angielskim spotkałyśmy po wakacjach pana P. uświadomił nam ze w tym roku będzie trdniej niż w poprzedniej klasie(można jeszcze?) i do swoich trzech złotych zasad(1.cisza2.kultura osobista3.nauka)dodał czwartą która sie nam średnio spodobła:Brak równouprawnienia.Nie chodzi o prawa kobiet tylko o to ze mamy duuużo mniejsze prawa na lekcjach pana P. od niego...ale WOS...kobita wydawała sie ok,będzie nas uczyć też historii bo pana alkoholika zwolnili:).Cieszyłam sie że wreszcie sie czegoś naucze.Siedziałam w czteroosobowej ławce razem z Laurą i Igorem(siedziała jeszcze ilona ale ona nie wchodzi w gre tej historii:).Nie gadałysmy,słuchałyśmy a potem ta babka zatrzymała Igora i powiedziała mu ze nie powinnien z nami siedzieć na lekcjach(ciekawe gdzie miał siąść jak nie było miejsca) i że my(ja i laura) to napewno nieuki a on to napewno jest zdolny,odraz nam o tym powiedział...chodzi o to ze mama igora pracuje w naszej szkole i ją ta nowa nauczycielka zna i pomyślała że skoro mama jest nauczycielką to igor pewnie chętnie zostanie jej pupilkiem,głupia baba,nie zna nas,nie wie jakie miałam oceny a wyrabia sobie zdanie...a ja byłam najlepsza z histori w klasie i myśle to powtórzyć w wos-ie:)...pokaże tej małpie...Dowiedzieliśmy sie że mamy w sumie 9 książek do przeczytania na ten rok szkolny w tym dwie wybrane przez siebie,potem jeszcze 2 wf-y i do domu...Nie czuje się tak jak rok temu w szkole,wtedy było jakoś milej,teraz ciągle zaczepiają mnie pierwszaki czy nie mam fajki...nie palę...jeśli myślą że w moim wieku to normalne to się mylą-chodze do klasy w której nikt nie pali i jestem z tego dumna bo wkońcu wygrałam dziś w demokratycznych wyborach na przewodniczacego klasy A...
Na matematyce jak rok temu czyli przejdzmy dalej.Na muzyce stłoczeni w malutkiej salce artystycznej próbowaliśmy zrozumieć o co tak właściwie chodzi tej kobiecie którą widzimy pierwszy raz w życiu...najpierw mówiła coś o nutach czego wgl nie zrozumiałam a potem przeszla do muzyki rozrywkowej i jeszcze czegoś ale nic nie słyszałam bo było głośno i babka sobie nie radziła.Na angielskim spotkałyśmy po wakacjach pana P. uświadomił nam ze w tym roku będzie trdniej niż w poprzedniej klasie(można jeszcze?) i do swoich trzech złotych zasad(1.cisza2.kultura osobista3.nauka)dodał czwartą która sie nam średnio spodobła:Brak równouprawnienia.Nie chodzi o prawa kobiet tylko o to ze mamy duuużo mniejsze prawa na lekcjach pana P. od niego...ale WOS...kobita wydawała sie ok,będzie nas uczyć też historii bo pana alkoholika zwolnili:).Cieszyłam sie że wreszcie sie czegoś naucze.Siedziałam w czteroosobowej ławce razem z Laurą i Igorem(siedziała jeszcze ilona ale ona nie wchodzi w gre tej historii:).Nie gadałysmy,słuchałyśmy a potem ta babka zatrzymała Igora i powiedziała mu ze nie powinnien z nami siedzieć na lekcjach(ciekawe gdzie miał siąść jak nie było miejsca) i że my(ja i laura) to napewno nieuki a on to napewno jest zdolny,odraz nam o tym powiedział...chodzi o to ze mama igora pracuje w naszej szkole i ją ta nowa nauczycielka zna i pomyślała że skoro mama jest nauczycielką to igor pewnie chętnie zostanie jej pupilkiem,głupia baba,nie zna nas,nie wie jakie miałam oceny a wyrabia sobie zdanie...a ja byłam najlepsza z histori w klasie i myśle to powtórzyć w wos-ie:)...pokaże tej małpie...Dowiedzieliśmy sie że mamy w sumie 9 książek do przeczytania na ten rok szkolny w tym dwie wybrane przez siebie,potem jeszcze 2 wf-y i do domu...Nie czuje się tak jak rok temu w szkole,wtedy było jakoś milej,teraz ciągle zaczepiają mnie pierwszaki czy nie mam fajki...nie palę...jeśli myślą że w moim wieku to normalne to się mylą-chodze do klasy w której nikt nie pali i jestem z tego dumna bo wkońcu wygrałam dziś w demokratycznych wyborach na przewodniczacego klasy A...
od niedawna ich uwielbiam
Tagi:
angie
02.09.2010 o godz. 16:58
2.09.2010, 20:06
adamcom napisał(a):
żałuj :D


