Aua...
Ból pleców przypomniał mi o samochodzie.Bo jak wracałam z zajeć plastyki to odwoziła nas nauczycielka.Było niby 5 osób...2 nauczycielki z przodu i 3 dziewczyny z tyłu ale...był też fotelik dziecięcy przez który musiałam dosłownie leżeć na koleżankach i foteliku...Fotelik wbił mi sie w plecy...ja nie wysiadałam z samochodu,ja poprostu wypłynełam z tylniego siedzenia...dobiło mnie to:
Czołgając sie po ziemi(nie samochodu,sali)zwracam sie do pani:
-Ale jaja...
Dawka dobrego samopoczucia przestaje działać,mój humor sie pogarsza...a ten debil łazi z tą gitarą dzień w dzień.
Do egzaminów sie uczyć a nie...zajmowac sobie czas...
Czołgając sie po ziemi(nie samochodu,sali)zwracam sie do pani:
-Ale jaja...
Dawka dobrego samopoczucia przestaje działać,mój humor sie pogarsza...a ten debil łazi z tą gitarą dzień w dzień.
Do egzaminów sie uczyć a nie...zajmowac sobie czas...
11.03.2010 o godz. 21:41


